Ostatnio wybrałem się do Warszawy. To był jednodniowy wypad z dwoma głównymi celami. Po latach chciałem wrócić na Stare Powązki i przejść się szlakiem kwater pisarzy. Drugim celem był również cmentarz, choć książkowy - Cmentarzysko Zapomnianych Książek w podziemiach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Usłyszałem o nim kilka miesięcy temu i tym razem postanowiłem zajrzeć.
W skrócie: to swego rodzaju antykwariat, w którym nie płaci się za książki, lecz za bilet wstępu. Wejście kosztuje 30 zł, a wybierać można spośród kilku tysięcy tytułów. Bierze się tyle, ile się udźwignie. Ja wróciłem z trzydziestoma książkami, z czego dwie okazały się duplikatami. Na szczęście trafiłem też na kilka prawdziwych perełek, które wzbogaciły moją kolekcję. Jedną z nich jest "Św. Helena - mała wyspa" Marka Ałdanowa z 1937 roku.
Ałdanow (1886-1957), właściwie Mordchaj-Markus Izrailewicz Landau, zasłynął powieścią biograficzną o Leninie. W 1919 roku wyemigrował do Francji, później mieszkał w Niemczech, a ostatnie lata życia spędził w USA. W 1951 roku jego dzieła objęto w Polsce cenzurą i wycofano z bibliotek. Jedną z zakazanych książek była właśnie "Święta Helena - mała wyspa". Część nakładu tego wydania trafiła do popularnej przed wojną serii kieszonkowej „Bibljoteka Groszowa”. Moje egzemplarze pochodzą jednak z innej serii - „Bibljoteki Kurjera Polskiego” - będącej bezpłatnym, comiesięcznym dodatkiem do gazety. "Święta Helena - mała wyspa" ukazała się jako 51. tom serii w styczniu 1937 roku.
Okładkę zaprojektował Stefan Norblin (1892-1952), prawdziwa gwiazda przedwojennej ilustracji, autor serii plakatów polskich miast z lat 30. i licznych okładek książkowych. Jego losy zakończyły się tragicznie - 12 sierpnia 1952 roku popełnił samobójstwo. Powodem miała być postępująca utrata wzroku, co dla artysty musiało być ciosem nie do zniesienia. Od lat przebywał już na emigracji w USA. Jego szczątki, podobnie jak jego żony - aktorki Leny Żelichowskiej - sprowadzono do Polski dopiero w 2012 roku. Spoczęli razem w rodzinnym grobowcu Norblinów na Powązkach. Wewnątrz książki są też ilustracje, jednak nie są to dzieła Norblina. Niestety podpisy są na tyle nieczytelne, że uniemożliwiają identyfikację artysty.
Na koniec jeszcze kilka szczegółów edytorskich. Wydawcą książki był Kurjer Polski, przekładu dokonała B. Bielecka (niestety, nie udało mi się ustalić imienia). Cały nakład drukowano w Zakładach Graficznych „Drukarnia Bankowa” w Warszawie. Informacji o wielkości nakładu brak. Książka liczy 160 stron i ma miękką oprawę.








Komentarze
Prześlij komentarz