O tej książce dowiedziałem się lata temu i bardzo chciałem, aby dołączyła do moich zbiorów torunianów, które teraz liczą ponad 200 tytułów. Wtedy udało mi się dorwać trzecie wydanie z 1989 roku, sygnowane Wydawnictwem Pozaprasowym „Pomorze” . Znacznie później, na bibliotecznym kiermaszu, natrafiłem na wydanie pierwsze z 1972 roku, które zostało opublikowane przez Naszą Księgarnię . Obie wersje mają zupełnie inną szatę graficzną, choć zachowano format 14 × 15 cm.
W tym roku udało mi się wyskoczyć dwa razy do Warszawy i dwa razy wpadłem na Cmentarzysko Zapomnianych Książek w podziemiach Biblioteki UW. Szczególnie owocna była pierwsza wizyta - latem. Wtedy też przywiozłem ze sobą kilka przedwojennych książek, a jedną z nich było „Czarne na białym” Michaiła Iljina (1896–1953) . To publikacja raczej skromnych rozmiarów - liczy sobie zaledwie 150 stron, w dodatku z całkiem dużą czcionką i ilustracjami. Niestety, nie udało mi się ustalić, kto jest ich autorem. W każdym razie sama książka jest opowieścią o… książkach. O historii słowa pisanego.